byl to dlugo planowany wyjazd i niestety ciagle przekladany bo to magdzie cos wyskoczylo albo mi. ale doszlo do w/w wyjazdu i 16.09 wyruszylismy na poludnie. droga byla mila gdyz jechalismy do wwa z rodzinka a potem z wujasem do łodz i tam wypakowalismy sie jakos o16 i po 30 min lapaniu stopa na mc’drive mielismy transport do katowic. z tamtad juz o godzinie nie sprzyjajacej dla nas i z towarzystwem 4 dziwek na stacji benzynowej udalo nam sie wyjechac do tych z pewna para. tak dotarlismy do pierwszego noclegu u ciotki ktorej nie widzialem z jakies 5 lat :D
potem to juz zlecialo ze nawet niewiem gdzie te dni uciekly:]
o11 kolejnego dnia bylismy juz w brnie i pierwsze udezenie z czeskim pierdzieleniem. co potem okazalo sie ze w brnie maja jakas nalecialosc i dlatego tak ciezko bylo sie z nimi dogadac ani po polsku ani po angielsku. chyba nikt nawet z mlodych tam sie nie uczy angola =/
dobra opcja z ta tama byla. juz sie robilo ciemno a nawet niewiedzielismy czy w 100% dobrze idziemy na pole namiotowe. a ze bylo to tak jakby pod brnem to prawie nie bylo widac ludzi w tamtych rejonach.
widok samej tamy przerazal z daleka. ale jak juz na nia sie wspielismy i zobaczylismy to….
az trzeba bylo sie zatrzymac na piwko :] po czym doszlismy do celu i ujzelismy pole namiotowe z jedna przyczepa gdzie zamieszkiwali ludzie xD nawet recepcja byla zamknieta ale chill.
nastepnego dnia juz z samego rana dobrze nam szlo. po ulewnym dniu w brnie trzeba bylo jechac do Telcz a potem do czeskich budejowic. gdy wyszlismy z pola nam. po chwili podjechala po nas babeczka z recepcji ktora kierowala nas na autobus jak z nia gada;lismy. ale chyba byla na tyle dobra ze po nas podjechala i odwiozla nas na CPN przy autostradzie jakies 6-10 km. tak o dla wlasnej satysfakcji. tam juz chwila i bylismy w drodze do 1 celu. na 4 samochody dojechalismy do Telcz gdzie bylo bardzo ladnie chociaz walilo gnojem na calym rynku xD
po 10 min stania w telczu bezposrednio bujnelismy sie z ziomkem do budejowic. odwiozl nas nawet pod hostel. koles byl naprawde spoko.
tam glownie siedzieliosmy na rynku i przzez 2 h. podziwialismy pokaz zdjec fotografow z czech polski i innych krajow. wszystko bylo wyswietlane na przenosnym kinie. i tak jakos zlecialo. zdziwilo nas bardzo ze byl to piatek a nikogo prawie nie bylo na miescie =/.. WTF.
nastepnego dnia juz zawijalismy do pragi
przez ciezkie plecaki po paru dniach, nastroje zmienialy sie z kroku na krok :D co widac na zalaczonym obrazku heheh
fajne opcje byly jak stawal jakis samochod podbiegalo sie kierowca nawijal cos po czesku… a my nagle po polsku badz angielsku …. kazdy sie mega dziwil co bylo smieszne.
ale najzabawniejsze bylo jak jechalismy do pragi i zatrzymal sie dostawca pieczywa co wracal z budejowic wlasnie do pragi. podbijamy i pytam sie czy angielski a on ze tylko troche ale bardziej niemiecki. a ja ok ona zna 9pokazujac na magde0 niemca tak wiec chill i wbijamy do fury.
po chwili mowie magdzie zeby z nim ponawijala cos po niemiecku niech chlopak sobie pogada jak ma mozliwosc xD a z eja nieznam niemca to siedzialem cicho. a rozmowa wygladala tak : (napisze po polsku bo niewiem jak to sie mowie :p)
magda: jak dlugo bedzimey jechali do pragi
kolo: jak dlugo, jak dlugo (i wielki banan na ryju)
M:ale ja sie pytalam jak dlugo bedzimey jechali z panem do pragi, ile godzin
K: tak do pragi, do pragi. (i kolejny duzy banan zadowolenia ze potrafi sie dogadac xD)
potem rozmawialismy tylko po czeskopolsku
praga jak to praga… urokliwa jak kawal kurasa :] …
zlotniki otwarte 24 na dobe i bezdomny spiacy na 2 swoich kolegach gdzie obok nich przechodzi 16 latek z torebka lacosty. kolesie walacy sobie w zyle w ulicznym przejsciu jednym slowem
“przepych, bogactwo w kontra obliczu biedy, zip styl….” chyba dopiero tam pojolem te slowa.
pozdrawiam australijczyka i jego znajomych z jednego punktu widokowego w parku rozanym:]
spoko czlowiek hehe :]
po ciezkim dniu trzeba bylo isc sie przekimac. zeby kolejnego dnia zapierdzielac po tej preadze 2 razy wiecej i 2 razy intensywniej :0
grzechem bylo by nie zobaczyc Stalina… mistrz miejscowe jednym slowem:] i fajnie wygladajase wiszace buty ktore widac nawet z mostu karola !!
kolejnego dnia trzeba bylo juz uciekac z pragi do liberca… a tam wspiac sie na mistrz gore jesztet czy jakos tak.
to biale w oddali to jej szczyt. 1045m. 7 km z buta z tymi plecakami nie wchodzilo w gre. brak kasy na kolejke ktora bylo mozna sie tam wspiac. to pozostalo zlapanie stopa xD HEHE powiedzialem sobie ze musze sie tam wpierdzielic i tak tez uczynilem. magda odpoczywala z boku a ja zatrzymywalem pokolei kazdy samochod. i w ten sposob trzecia fura wziela nas do polowy gory. i tam zlapalismy kolejna w przeciagu 2 min. xD w taki wlasnie sposob dojechaluismy prawie na szczyt. brakowalo nam pol km.
a na szczycie hotel *** gwiazdkowy. takiej opcji nigdy nie widzialem. i powiem ze wrazenia byly SROGE
chociaz by w postaci przelatujacych dwoch eFow 16. jesszcze tak blisko nie widzialem ich nigdy:D
no i oczywiscie piekne widoki…
a potem bylo jutr tylko gorzej.
musielismy przejsc caly liberec. co zajelo nam 2 h. i jeszcze jak wyszlismy to kazdy mowil nam ze mamy przejechac jeszcze jedno miasto jakas mala wioche tramwajem i to miasto przejsc i tam bedzie najlepiej. po obczajeniu ze chyba mowia prawde tak zrobilismy i w ostatniej chwili w centrum miasta (tego nastepnego) zatrzymala sie babeczka ktora z dobrym sercem powiedziala ze moze nas zawiesc do harachov (czy jak to sie pisze :P) mimo ze mieszkala od razu za miastem.. no i w taki sposob odwiozla nas 20 km. troche bylo do dupy bo tego dnia w planach bylo dojechanie do WROCLAWIA. a tak to bez kasy kompletnie trzeba bylo gdzies sie jeszcze przekimac w harachov. po zmroku juz znalezlismy jakis camping i jakkos tam dalo rade ale noc byla HC max. no ale przetrwalismy a i przy okazji zobaczylismy 2 skocznie xD
przez to nastepnego dnia musielismy dojechac do WWA na stopa w jeden dzin, aby mozna bylo sie jeszcze napic z burgerem xD. i tak dojechalismy do posen z posen pod ŁDZ i do WWA. na 3 fury. jak wyjechalismy o 11 to o 21.30 bylismy w wwa caly dzien w tirach i osobowkach. uhh ciezkie ale mysl o melanzu podnocila na duchu:]
i tak doszlismy do kolejnego dnia gdzie tylko wracalismy do gru z moimi rodzicami.
opowiesc mocno obdarta ze wszystkich fajnych szczegolow ale inaczje sie nieda :P
to musi wystarczyc.
ps. sory za wszystkie bledy ale ten komp tak zamula ze nawet mi sie niechce tego sprawdzac drugi raz :P
abayo






























;D zajebista wyprawa;) a o tym dialogu po niemiecku sis mi nie mówila:D hehe beka z tego:D
kurde butow od sierpnia przybylo.
dobra sorry nie chce mi się czytać, pewnie 90% juz przekazaliście mi z magdą;D ale ja pierdziele zeby nawet zapamietac ze 4 dziwki stały na stacji benzynowej to sie nazywa zajarany podróżą he he ;D ja to sie zbieram na stopa po przez czechy>austrie>włochy>szwajcarie>francje>belgie>holandie>niemcy ^^ trip na 2m wakacje, a odkładasz cały rok ;D
ej no dziwki były najlepszą atrakcją, jakie dupcie, mmmm… az miło patrzec na taki cellulit :-D niemiecki dialog tez niczego sobie, ale nie chcialam sie smiac na glos bo glupio :-D opis coprawda krotki ale tresciwy, ja bym 2 godziny pisala:D trip na mega wielki + ! to gdzie za rok ? :) :* ps. wszystkiego najlepszego w dniu chlopaka :D :*
koncowka wakacji byla jeszcze to ludzie smigali non toper… tak wiec buty ida jak cieple buleczki :] dlatego przybylo.
a moj kuzyn byl natakiom stopie wlasnie ale + turcja i cala skandynawia i zajelo to mu 1,5 miecha xD …. ale on jest mega swit i wprawa w stopie jak ta lala:]
a 4 zdziry poprostu wpadly mi w oko i wiesz jak to jest xD HEHE
magda ale ja to pisalem 3 h. XD niestety tak to idzie na tym kompie i chyba te zdjecia + opis siekalem lekko ponad 3 h =/… a za rok.. hmmm nie wiem… na razie trzeba ogarnac te bilety co ten tego maja byc :)
Niesamowita wyprawa!Będziecie mieli co opowiadać swoim dzieciom :P Naprawdę podziwiam i zazdroszczę, bo ja to chyba nigdy nie zdecydowałabym się na taką formę podróży. Ale to pewnie z racji wieku, jak mówią-starość nie radość:)
P.S. A tak przy okazji jeszcze raz chciałabym (w sumie chcielibyśmy) podziękować za piękne zdjęcia. Doskonale udało Ci się uchwycić emocje i magię Naszego Dnia:)
Fota,na której ciągnę Bartka za krawat robi furorę:P
Pozdrawiamy ciepło
to miło ze sie podobaja… a wcozraj zastanawialem sie wlasnie czy podobaly wam sie w koncu czy nie :P
pozdrawiam
Widocznie przyciągnałeś mnie myślami xD
spoko,a zdjec z telca nie ma??to moje ulubione czeskie miasto!
ty a co ty masz przykejonego do tej głowy?
czapeczke :]…. ale niestety zgubiona w harrahow czy jak to sie pisze :[
mnie osobiscie rozwaliła. Billa ! pozdrawiam; )